Wątek: Dżdżownica kalifornijska  (Przeczytany 7566 razy)


majki

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« dnia: Wrzesień 27, 2012, 06:12:39 pm »
Jakiś czas temu, gdy za każdym wyjazdem wybierałem się na łowy okoni, musiałem dobrać jakąś dobrą przynętę. Dżdżownice kalifornijskie są świetne. Mają spokojnie do 15 cm. Czytałem kiedyś, że wędkarze je skracają, aby wydzielały soki, które przyciągają ryby. Być może to teoria, ale na pewno ciekawa.

Kamil67

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 68
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 29, 2012, 07:50:56 pm »
Dżdżownica kalifornijska to w zasadzie rosówka, bardzo podobna do tych, które możemy znaleźć w trawie:) Uważam, że rosówka to najlepsza przynęta na wszystkie ryby!!! I to nie mal przez cały sezon. Pęczek rosówek to dobre rozwiązanie, gdy kolejny żywiec pada nam na kotwiczce podczas jesiennej zasiadki na szczupaka - trzeba tylko założyć zwykły duży hak np. nr 2 - 4 i położyć robaki na dnie. Rosówka to przynęta na którą  złapałem największe leszcze i klenie. Zawsze mam ze sobą rosówki, gdy idę nad wodę... jedynym mankamentem tej przynęty jest to, że jest taka duża przez co zestawy są dość toporne... nie ma sensu zakładać do tej przynęty przyponów cieńszych niż 0,16-18 mm.   

martajadwiga

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 35
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 02, 2012, 02:02:19 pm »
Jestem tego samego zdania rosówka to najlepsza przynęta :) Nie trzeba zakładać całego robaka, rzadko to robię. Częściej używam kawałków rosówek 1/2, 1/3 robaka to świetna przynęta na wszystkie ryby. Małym problemem może być tylko zacinanie, czasem karasie, liny lub leszcze potrafią odpłynąć z rosówką w pyszczku na 30-40m a zacinanie z takiej odległości bywa trudne - o dziwo ryby wcale nie połykają głęboko przynęt. Ogólnie rosówka to świetna przynęta, ale trzeba pozwolić się rybie nią nacieszyć... ja gdy ryby biorą delikatnie po prostu otwieram kabłąk i pozwalam  rybie odpływać  z robakiem dopóki spławik nie zniknie po energicznym zatopieniu na dłuższą chwilę... 

radziassu

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 04, 2012, 12:25:00 pm »
Rosówka to bardzo dobra przynęta :) Jedna z lepszych pomimo jej rozmiarów pozwala na łapanie niemal wszystkich ryb!!! Wielokrotnie mi się zdarzyło łapać drobne płotki, które bez problemu połykały rosówkę na kutym haczyku nr 8! 

Kamil67

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 68
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 04, 2012, 05:28:00 pm »
Rzeczywiście też mi się zdarzało łapać małe ryby na rosówkę i wszystkie rybki były zacięte normalnie za pyszczek. Rosówka sprawdzi się także w rzecze, jednak podczas łowienia na grunt mogą być problemy z zacinaniem tzn. ciąć trzeba wtedy gdy szczytówka mocno się przygnie, w innym wypadku ryba ciągnie tylko za koniec robaka, a do haczyka jest jeszcze kilka dobrych centymetrów. Często się jednak zdarza, że ryba sama się zacina. Co czyni połów na rosówkę mało sportowym. 

Tomek99

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 10, 2012, 09:32:36 pm »
A ja nie jestem przekonany do skuteczności rosówek. Znacznie bardziej lubię łapać na białe robaki. Wynika to może także z tego, że nie mam działki ani nic takiego i muszę kupować rosówki w sklepie - cena za pudełko, w którym znajduję się 10 szt to około 10 zł. Za tą samą cenę mogę kupić paczkę białych robaków i pudełko (250 ml) pinki... rachunek jest więc oczywisty, bo wyniki są:)

Kamil67

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 68
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 21, 2012, 10:07:17 pm »
Białe robaki są skuteczne na głównie małe ryby... Tak czy siak spławikowiec zawsze powinien mieć czerwone i białe robaki ze sobą:) Rosówka, biały robak lub pinka, kukurydza, groch albo chociaż zwykły pęczak - bardzo często dodaję pęczaku do zanęty, czynię to praktycznie zawsze w ciepłych porach roku - powinny być zawsze pod ręką, gdy zasiadamy nad brzegiem stawu, jeziora czy rzeki.