Wątek: 1 listopadowe łowy  (Przeczytany 4652 razy)


Patryk

  • Global Moderator
  • Jr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 41
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« dnia: Listopad 04, 2013, 10:25:35 am »
Witam,

w związku z tym iż na groby wybierałem się w sobotę, żeby nie stać zbytnio w korkach to w piątek wybrałem się na ryby. Wynik

3 szczupaki - 30, 40 i 65cm
1 okoń

teraz metody połowu. Próbowałem wielu przynęt oraz metod ale najbardziej skuteczna okazała się (po raz kolejny)  miedziana Alga 3 . Nie wiem dlaczego ale na łowisku na którym łowię blacha ta daje naprawdę dobre rezultaty. O ile na srebrną uderzają szczupaki każdej wielkości, to na miedzianą są większe. Co prawda 1.8 kg i 65 cm to nie potwór ale zabawa była :).
Jeden szczupak uderzył blachę z opadu, było to bardzo mocne uderzenie pomimo wielkości 40cm czuć było aż przy kołowrotku tak, że adrenalina skoczyła do góry :).

W każdym razie polecam bardzo tą przynętę tej jesieni bo jest ona jak dla mnie na razie nr 1. Poniżej 2 fotki :)

Patryk

  • Global Moderator
  • Jr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 41
  • Karma: +0/-0
    • Zobacz profil
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 12, 2013, 10:56:23 am »
Witam,

tym razem kilka słów o 11 listopadowym wypadzie.

Ryb zero niestety. Próbowałem jak poprzednim razem wielu przynęt i znowu tylko Alga 3 miedziana działała. Niestety nie na tyle, żeby coś wyciągnąć. Skończyło się na 3 pobiciach, bardzo mocnych przy wolnym prowadzeniu blachy. Uderzenia były naprawdę silne i aż dziwne, że za żadnym razem nie udało się zaciąć.
Nie to było jednak najgorsze.
Pierwszy raz odczułem co to presja wędkarska. W załączeniu zdjęcie, na których widać 5 łódek do tego moja i jeszcze ze 2 za moimi plecami. Generalnie masakra. Widziałem jak były wyciągnięte co najmniej 4 szczupaki na żywca i wszystko do siatki było brane. Wiem, że wędkarze to i tak nic w porównaniu do kłusowników czy odłowów rybackich, ale trochę przykro się robi jak się na to patrzy. Ja generalnie jestem zwolennikiem C&R ale nie powiem, sam czasami rybę wezmę dla rodziców, co nie zmienia faktu, że co najmniej 90% ryb wypuszczam.

Tak czy inaczej dzień zaliczam do udanych, bo na świeżym powietrzu, a na koniec na niebie była ryba - wg Was jaka?

Pozdro